„Nieksiążkowa” historia na książkę

Ostre bóle brzucha zaatakowały około czternastu lat temu. Dalszy ciąg akcji potoczył się błyskawicznie, usunięto kamienie i woreczek żółciowy. Niestety równie szybko nastąpił rozwój nowych objawów. Dziś piętrzy się przed bohaterką seria zabiegów i specjaliści rozkładający ręce z wyznaniem: „Jest Pani Nieksiążkowa”. Mimo to wierzymy, że to świetny materiał na książkę.



W dokumentacji medycznej byłby to przypadek, u nas każda historia to inny człowiek. „Nieksiążkowa” – bo tak będziemy określać naszą bohaterkę to przykład zawiedzionych nadziei i coraz to gwałtowniejszych ciosów od własnego ciała. Powikłania po pierwszej operacji wymagały przeprowadzenia kolejnej. Od tego czasu, choć nigdy nie powiązano tego bezpośrednio ze skutkami zabiegów, organizm kobiety co chwilę witał nowe chorobowe twory. Nigdy nie wiadomo było, czy i kiedy kłujący, ostry ból uderzy ponownie, a wraz z nim obraz zamieni się w ciemność. Incydenty powtarzały się bardzo często, co miało olbrzymi wpływ na komfort życia. Świadomość o byciu wystawionym na uderzenia niechcianego wroga bez żadnej kontroli nad czasem i miejscem ataku przytłaczają. Nagle stajesz się więźniem, do tego bez żadnej przepustki. Im dłużej przebywasz w celi, tym bardziej nikniesz w oczach. To samo stało się z młodą dwudziestoparoletnią wówczas kobietą. Waga osiągnęła jedyne 39 kilogramów, serce nie wytrzymywało obciążenia. Kołatania i częstoskurcze były na porządku dziennym, na niewiele zdała się wiara pokładana w wizytach u kardiologów.


Psychiatra? Nie tędy droga.


Tamtego dnia obudziła się sparaliżowana słabością. Ruch ręki wydawał się wyczynem na miarę rekordu Guinessa. Oddanie moczu, defekacja i wymioty były przez 48 godzin nieosiągalnym marzeniem. Przerażenie i beznadzieja, ciężko odczuwać cokolwiek innego, gdy organizm traci zdatność do zaspokojenia podstawowych, niezbędnych do życia potrzeb. –„Jest Pani naćpana lub znerwicowana, proszę iść do psychiatry”. Po usłyszeniu słów w głowie „Nieksiążkowej” kotłowała się jedna myśl: -„Nie wiadomo co jest gorsze, fakt, że mogę umrzeć bez pomocy, czy fakt, że nikt oprócz mnie nie widzi w tym nic niepokojącego”. Dlaczego jesteśmy dla siebie tak okrutni? Gdzie zaginęły resztki szacunku do chorych psychicznie? W tak lekceważącym komunikacie są oni przedstawiani jako autorzy zmyślonych dolegliwości dla zwrócenia na siebie uwagi. Polecam obejrzeć wysoko oceniony w rankingach serial „Alienista”, pasja i dedukcja z jaką Dr Kaizler diagnozuje zaburzenie obłąkanego przestępcy i jednoczesne współczucie powinno niejednemu dać do myślenia. Tym razem jednak psychika okazała się nietrafną przyczyną zagrożenia życia. Była nim niedrożność jelit, w przypadku której w końcu podjęto kolejną operację.

Utrata sprawności stawów i ranne wnętrze


Ciągłe bóle żołądka, mięśni i kości nadal towarzyszą „Nieksiążkowej”, mimo to zbiera w sobie siły i dzieli się z nami historią. Brawa za poszukiwanie światełka w tunelu, za nadzieję na kolejną szansę, na to, że może ktoś kompetentny przeczyta i zechce pomóc. A może to Ty droga bohaterko pomożesz komuś, kto cierpi podobnie, by poczuł, że ma na tej ziemi sojusznika. Choroba lub interakcja różnych powikłań w ciele kobiety doprowadziła do uszkodzeń stawów i konieczności usunięcia zdrowych zębów. Po pięciu latach poszukiwań dobrego specjalisty do leczenia zwyrodnień stawów spadła na dzielną postać kolejna „porażająca” wiadomość. Trzeba będzie usunąć krążek ze stawu skroniowo-żuchwowego. Kalendarz wypełnił się datą kolejnego zabiegu. Coś jednak poszło nie tak. Po operacji mięśnie twarzy zostały dotknięte przykurczem. Sztywny język i szczękościsk spotęgowały strach przed delikatnym otworzeniem buzi. Od tamtego momentu każde rozchylenie ust powoduje zgrzyt i poczucie, jak gdyby zaraz wszystko miało pęknąć. Lekarze planują usunięcie kości w szczęce i wprowadzenie endoprotez w stawach żuchwowo-skroniowych. Ona się boi. A Ty nie bałbyś się po tylu „koszach” od wymarzonego szczęśliwego finału?


Dobry scenariusz od Niezdiagnozowanych dla „Nieksiążkowej”


Odwiedziła kardiologów, gastrologów, endokrynologów, reumatologów, neurologów, dietetyków, stomatologów, chirurgów i fizjoterapeutów. Wśród przypuszczalnych diagnoz pojawiają się: borelioza, fibromialgia, reumatoidalne zapalenie stawów, arytmia, choroba Leśniowskiego - Crohna, a nawet stwardnienie rozsiane. Podstawowa morfologia nie daje żadnych pomocnych wskazówek, a zabiegów ratujących od zniszczeń, jakie sieje choroba mnoży się na potęgę. Psycholog przyznaje pacjentce, że ma zbyt dużo chorób, by wyleczyć je tylko i wyłącznie pracą nad emocjami. Zamykam oczy i przenoszę się do sali wypełnionej lekarzami – pasjonatami zagadek medycznych, działaczami społecznymi w świecie chorych i reprezentantami Niezdiagnozowanych. Przy centralnie ustawionym naprzeciwko publiczności stoliku siedzi elegancko ubrana kobieta o intrygującym spojrzeniu, kryjącym siłę i piękno zbudowane na bólu. Podpisuje pierwszą stronę książek wręczanych wchodzącym do klimatycznie oświetlonej sali gościom. Biorę do ręki mikrofon, oficjalnie rozpoczynając premierę najnowszej pozycji, która szturmem podbiła serca czytelników. Zabieram głos.

- „Kilkanaście kalendarzowo najpiękniejszych lat i balansowanie na granicy własnych wytrzymałości. Żal przed utratą najpiękniejszego okresu życia, a pomimo niego nadludzka cierpliwość wobec wielu zamkniętych drzwi, która dziś została nagrodzona. Okazuje się, że wielu potrzebowało kogoś, kto podzieli się z nimi sztuką przetrwania w czasach nierokujących nadziei, darem do walki z lękiem, który nie mija po wybudzeniu się ze złego snu. Mówili na nią „Nieksiążkowa”, ale rzeczywistość okazała się zgoła inna. Życie lubi paradoksy. „Nieksiążkowa” stała się bestsellerem, inspiracją także dla lekarzy. W końcu sami nieraz wyczerpani walczą o ludzkie życie, choć fizycznie tylko dzięki adrenalinie, bo organizm już dawno przekroczył granice własnych możliwości.”


Kończę powitanie i oddaję mikrofon dziennikarce, prowadzącej wywiad z główną bohaterką historii. Sala wybrzmiewa gromkimi brawami.

Życie pisze najbardziej nieprawdopodobne scenariusze i niekiedy zdarzają się rzeczy, których normalny człowiek nie jest w stanie pojąć ani przewidzieć”. – ten cytat z książki Magdaleny Kordel – „Anioł do wynajęcia” chcę zadedykować naszej bohaterce. Boimy się marzyć, bo boimy się rozczarowania. Historia uczy nas jednak, że w najbardziej beznadziejnych warunkach to wyobraźnia i wiara w wizję jutra ocaliły chęć do życia wielu znamienitych postaci. Niezależnie od szybkości postępów z leczeniem i najlepszymi specjalistami, za które ogromnie trzymamy kciuki, łączymy się z Tobą w nadziei na niespodziewanie korzystny obrót spraw w najmniej oczekiwanym momencie.