Dlaczego warto wspierać się w twórczości i nagłaśniać historie o chorych z pasją?

Zaktualizowano: 17 maj 2020

Bywają dni, kiedy masz wiele wewnętrznego entuzjazmu, ale ciało nie pozwala zrealizować jego zamierzeń. Ogarnia Cię przejmująca słabość natury fizycznej. Najczęściej takie momenty są wynikiem minionych stresujących dni i ludzi, którzy odbierają chęć do działania. Niestety jest wśród nas o wiele mniej tych otwartych na wspieranie i docenianie twórczości innych, niż tych ograniczonych do własnego świata i wąskiej perspektywy spostrzegania zjawisk i ludzi. Mam wielką nadzieję, że z upływem czasu uda mi się stworzyć na tej stronie świat, w którym osoby dzielące się swoją historią woli walki będą mogły poczuć, że są doceniane w swojej twórczości i jednocześnie inspirować nas - długo diagnozowanych do życia według własnego scenariusza. Chciałabym przy tym wątku zacytować Wam dłuższy fragment bestsellera "Biegnąca z Wilkami" autorstwa Clarissy Pinkola Estes, pisarki i psychoanalityk, która poprzez baśnie przekazuje prawdy o tym co żywi, a co zabija naszego ducha. Poniższy fragment to odniesienie do baśni "Dziewczynka z zapałkami". Przyznam, że jest w tej książce coś magicznego, czytam ją stopniowo, tak powoli, jak pije się smakowitą kawę, żeby nie tracić tej chwili zbyt szybko. Niezwykłe jest to, że w smutnych i cięższych dla mnie chwilach trafiam zawsze na baśń uderzającą idealnie w to, co jest źródłem ukrytego bólu. "...Bohaterka opowieści żyje pośród obojętnych, nieczułych ludzi. Jeśli z Tobą jest podobnie, to trzeba coś z tym zrobić. Dziewczynkę otacza świat, w którym nikt nie ceni tego co ona posiada - zapałek, małych płomyczków na patyczkach, zaczątku twórczych możliwości Jeśli jesteś w podobnym położeniu, to odwróć się plecami i odejdź stamtąd. Dziewczynka jest w sytuacji psychicznej, która daje bardzo niewiele możliwości. Pogodziła się ze swoim "miejscem" w życiu. Jeśli coś podobnego przydarzyło się Tobie, to przestań się z tym godzić, podnieś bunt. Dzika Kobieta (to określenie, którym posługuje się autorka mając na myśli osobowości mające odwagę iść w zgodzie z własnym głosem) przyparta do muru nie poddaje się, ale stawia czoło przeciwnościom, wystawia pazury i walczy. Co ma zrobić dziewczyna z zapałkami? Gdyby miała zdrowy instynkt zauważyłaby możliwość wyboru. Pójść do innego miasta, zdobyć coś na podpałkę, nazbierać węgla w jakiejś piwnicy. Dzika Kobieta wiedziałaby, co robić. Ale dziewczynka nie ma już kontaktu z Dziką Kobietą. Jej dzika dusza zamarza na mrozie, zostaje tylko cielesna powłoka chodząca jak w transie. Twórcze życie może się rozwinąć jedynie w otoczeniu żywych ludzi, którzy ogrzewają swoim ciepłem, podziwiają i chwalą. W przeciwnym razie zamarzamy. Pożywieniem jest chór głosów z wewnątrz i zewnątrz, które potrafią docenić człowieka takim, jakim jest, dodają otuchy, zachęcają, a jeśli trzeba również pocieszają. Ktoś pozostawiony samemu sobie, traktowany z zimną obojętnością, zaczyna się żywić złudą i fantazją, zamiast działaniem. Aby nie zostać dziewczynką z zapałkami, trzeba dokonać radykalnego cięcia. Kto nie popiera Twojej sztuki, czy Twego sposobu życia nie jest wart Twojego czasu. To okrutne, ale prawdziwe. W przeciwnym razie staniesz się dziewczynką z zapałkami w łachmanach, żyjącą tylko połowicznie w przejmującym chłodzie, który ścina wszelką myśl, nadzieję, talent, wszystko, co warto napisać, zagrać, zaplanować, wytańczyć. Przyjaciele, którzy szczerze kochają i ciepło odnoszą się do naszej twórczości, to najlepsze słońca, jakie można znaleźć. Jeśli tak jak dziewczynka z zapałkami, nie mamy prawdziwych przyjaciół, to zamarzamy w udręce i gniewie. Nawet jeśli ich mamy, to nie zawsze są oni dla nas słońcami. Zamiast uświadomić będą tylko pocieszać. Pocieszać, ale nie pielęgnować. Pielęgnowanie posuwa naprzód. Oto różnica pomiędzy pocieszaniem a pielęgnowaniem: jeśli hodujesz roślinę, która choruje, bo trzymasz ją w ciemnym i ciasnym pomieszczeniu i przemawiasz do niej uspokajająco, to jest to pocieszenie; gdy wyniesiesz ją na słońce, podlejesz i dopiero wtedy z nią porozmawiasz, wówczas właściwie ją pielęgnujesz..." Pod koniec przepisywania niniejszego fragmentu wróciła w mojej pamięci konwersacja z jedną nową znajomą, poznaną w mediach społecznościowych. Wspominała (jako studentka kończąca pisanie pracy magisterskiej z biologii) o tym, jak cenną rzeczą jest promotor, opiekun naukowy, który docenia Twój pomysł, wysiłek i motywuje do działania. Jej się taki trafił i życzyłaby sobie, żeby takich osób w otoczeniu w różnych dziedzinach i środowiskach było o wiele, wiele więcej. Pokrzepia mnie myśl, że mimo, iż sama poznałam bardzo mało takich ludzi, mogę być taką dla innych.