Dlaczego apele zbiórkowe zaczęły odstraszać?

- „Mam już dość postów o zbiórkach na leczenie. I jeszcze te wykrzykniki!!!.” – uskarża się użytkownik facebooka. Choć to przykre dla każdego chorego, respektujemy głos oporu. Niestety duża liczba apeli, nagłaśnianych w sposób drażniący zmysły, nie wpływa zachęcająco na odbiorców niezależnie od ich skłonności do dobroczynnych gestów. Jak możemy zaradzić podbramkowej sytuacji? Czy można ochronić potrzeby zbierających i oszczędzić nadmiaru bodźców osobom proszonym o datek?


Odpowiedź na pytanie na należy do łatwych. Chcemy pomóc każdemu. Jednocześnie jesteśmy zobligowani zarówno teraz jako reprezentanci inicjatywy społecznej, jak i potem jako zespół Fundacji do przemyślanej promocji zbiórek na rzecz chorych. Wyjątkowo zróbmy wycieczkę do stanu umysłu nie chorego, a losowej osoby zdrowej w momencie, gdy widzi ogrom postów nawołujących do wsparcia. Nie zna ona wyzwań funkcjonowania z przewlekłą chorobą, a tym bardziej długo diagnozowaną.


- „!!!!Pomóż mi, walczę o życie.” – słowa na jaskrawym tle rażą po oczach. Jeśli atakują cię ze wszystkich możliwych stron w mediach społecznościowych, próg wrażliwości na przekaz spada. Nie zbawisz całego świata, chorych jest tysiące. Jak spośród wielości potrzebujących masz sprawnie wybrać, komu najmocniej chciałbyś pomóc, jeśli już zdobędziesz się na szczodry gest. Każdorazowa aktywna reakcja na komunikat pomocowy mogłaby całkowicie wyczerpać twoje zasoby energetyczne i finansowe. Alternatywa wydaje się prowadzić z deszczu pod rynnę. Szczegółowe analizowanie apeli, a jeszcze do tego wybór najlepszego z nich, wydaje się nieziemskim wysiłkiem. Wolna chwila – tak krótka w dzisiejszych czasach jest zbyt cenna. Naturalny mechanizm obronny to ignorancja. Z dużym prawdopodobieństwem zareagujesz inaczej, gdy dowiesz się o wielu wspólnych cechach, czy doświadczeniach swoich i osoby zbierającej fundusze. Sztuczna inteligencja jako potencjał „parowania” darczyńców i profili apelujących? Jak najbardziej tak. Puśćmy przez chwilę wodze fantazji. Wyobraź sobie system / aplikację o hipotetycznej nazwie: „Baza dobrych uczynków”. Wchodzisz do niego, gdy poczujesz pragnienie zrobienia czegoś wartościowego. Rejestrujesz w nim swój profil. Wskazujesz m.in. swoje zainteresowania, wiek, grupy potrzebujących, z którymi najmocniej się utożsamiasz, a następnie odpowiedni algorytm podsunie ci do rozważenia kandydatów, z których wsparciem możesz się najbardziej utożsamiać. Być może taki system już istnieje, ale osobiście nigdy o takim nie słyszałam. Uważam, że byłby o wiele bardziej efektywny w celach dobroczynnych niż portale społecznościowe jak facebook. Ewentualne rozwiązania technologiczne to nie wszystko. Wyjściem jest również łączenie sił przez społeczność osób dotkniętych problemem np. braku diagnozy. Wspólnie są w stanie organizować niestandardowe akcje fundraisingowe, z których ustalona grupa ma proporcjonalny udział w uzyskanych korzyściach finansowych. Kluczem powodzenia jest tu jednak promocja inicjatyw przez organizacje pozarządowe i przedsiębiorstwa.


Spróbujmy przećwiczyć niestandardowe podejście do postrzegania potrzebujących na przykładzie dwójki osób przez długi czas wspieranych w ramach naszej inicjatywy. Przytoczone postacie były bohaterkami artykułów. Opisaliśmy w nich nie tylko trudny przypadek od strony medycznej, ale również wiele faktów z życia, bez których bardzo trudno poczuć przez co przeszły postacie. Usiądź wygodnie z kubkiem dobrej herbaty. Zastanów się, czy poniższe opisy mają coś wspólnego z tobą, czy identyfikujesz się z nimi.

Lubisz tańczyć, gdy zakładasz słuchawki na uszy. Wpadasz w trans przyjemnego stanu, z którego nie chcesz wyjść. Kochasz zwierzaki, szczególnie koty. Przypominają o tym, że jest obok ktoś, kto bezwarunkowo i ponadczasowo trwa przy tobie. Pędzel albo kredka w twojej dłoni wprawiają cię w stan relaksu lub trans tworzenia. Barwy, obrazy, kolory, energia – mógłbyś oddawać się temu hobby bez końca. Jeśli którekolwiek z twierdzeń odnosi się do ciebie, to z pewnością zrozumiesz małą, długo diagnozowaną, leczoną immunologicznie dziewczynkę i jej pragnienie, by:

  • Tańczyć bez bólu, dając się ponieść ulubionej muzyce i ekspresji emocji,

  • Głaskać kota i trzymać go na rękach bez obawy, że za moment napadowe objawy schorzeń neurologicznych skradną go z jej małych dłoni,

  • Rysować piękny krajobraz lub baśniowe postacie i cieszyć się nanoszeniem na płótno każdej barwy. Najlepiej bez tików chorobowych co kilka minut wyrywających ze stanu radości i wewnętrznego spokoju.

Nie wiesz komu podarować 1% podatku? Przemyśl, zastanów się. Nic na siłę. Jeśli jednak opis jest ci wyjątkowo bliski, możesz pomóc pod linkiem https://www.siepomaga.pl/nina-makarowska .


Jesteś młoda / młody, ale irytuje cię szufladkowanie jako ten, który o życiu nie wie nic. Tworzysz kawałki hip-hop, masz dobry wokal lub lubisz ten styl. Wykrzyczenie emocji, buntu wobec narzucanych barier daje ci wolność ducha. Szczerość w świecie masek – czujesz, że to jest to, czego szukasz w sobie i w innych. Wyrazista osobowość, wiedząca dokąd zmierza. Ból nie jest w stanie jej zahamować. Jest zdeterminowana. Chichot z własnego losu staje się skuteczną formą terapii. Bolesne doznania zamieniasz w śmiech. Koncentrowanie się tylko na jednym biegunie jest zbyt monotonne, by było zgodne z różnorodnością tego, kim jesteś. „Schematy” – sam ten wyraz mocno cię odpycha. Ekscytuje cię spontaniczność, twórczy flow, postacie nieoczywiste, ale przez to fascynujące. Część opowieści brzmi, jakby była zwierciadłem ciebie? Bardzo dobrze. A nuż poczujesz nić porozumienia między tobą a Veni. Nareszcie nie będziesz aż tak zniechęcony na widok jej historii. Doskonale zrozumiesz czemu dwudziestoparoletnia, wszechstronnie (wokalnie, twórczo, graficznie) uzdolniona dziewczyna:

  • Ma ochotę wyrwać sobie te wszystkie „motylki” wciskane notorycznie w jej żyły w szpitalu i rzucić nimi w kamerę zwycięskiego teledysku,

  • Pragnie przeżywać w pełni swoją kobiecość i czerpać z tego inspirację do twórczości zamiast leżeć skulona, powalona przez endometriozę i wciąż diagnozowane schorzenia układu pokarmowego,

  • Ma dość szowinistycznych tekstów w otoczeniu o tym, że powinna w tym wieku rodzić dzieci, nie walczyć o diagnozę. Zasługuje na jak najlepszych specjalistów i badania prowadzące do odpowiedniego rozpoznania i leczenia. W końcu do walki o ochronę własnej indywidualności przed prymitywnym postrzeganiem ról społecznych trzeba mieć odpowiednio dużo sił,

  • Marzy, by odzyskać zdrowie, dożyć koncertu, na który wyjdzie w stylizacji szytej na miarę silnej „fighterki”. Krzyknie wtedy do wiwatującej publiczności słowa jednego ze swoich kawałków: „Wszystko, co mam to Ci ludzie jak rodzina. Rozumieją mój stan, nigdy nie chcą mnie zatrzymać„ (fragm. utworu „Autodestrukcja 2” – tu link do youtube mogę dać). W końcu Milennialsi mają prawo się zbuntować. Pokazać, że wbrew wmawianym im słabościom są ludźmi pełnymi pasji i wewnętrznej siły.

Czujesz temat i postawę bohaterki? Możesz poznać ją bliżej: https://pomagam.pl/wenflonowelovee


A Wy jakie macie pomysły na nietuzinkowe zbieranie funduszy na rzecz potrzebujących z zachowaniem ochrony odbiorców przed nadmiarem bodźców i komunikatów zniechęcających do jakichkolwiek dobroczynnych działań? Jesteśmy jak najbardziej otwarci na nowości z pożytkiem na rzecz chorych. Dobra współpraca popłaca.